USA: Stara i nowa Polonia
Wydawać by się mogło, że wszyscy jesteśmy poprawnymi patriotami i katolikami, więc dlaczego tak między sobą się zwalczamy? Nie widzę wrogów zewnętrznych, możemy cieszyć się niepodległością, ale patrząc na te piekielne wciąż swary, wydaje mi się, że coraz bardziej rozumiem dlaczego traciliśmy niepodległość i pozbawiano naszych przodków tożsamości narodowej. Stara i nowa Polonia w Stanach Zjednoczonych z ogromną radością i tęsknotą przyjęła delegację rządu polskiego na czele z Prezydentem RP prof. Lechem Kaczyńskim podczas wizyty w Chicago. To tutaj na ziemi Lincolna organizowały się i powstawały najstarsze organizacje polonijne w Ameryce. Najstarszą polską organizacją w Stanach Zjednoczonych założoną w 1873 roku jest Polish Roman Catholic Union (Zjednoczenie Polskie Rzymsko Katolickie) w Chicago. Jedną z najstarszych jest też Związek Polek w Ameryce organizacja założona została 22 maja 1898 roku. Hasłem związku jest "Bóg i Ojczyzna". Tutaj swoją główną siedzibę mają Związek Narodowy Polski (organizacja założona w 1880 roku w Filadelfii (Pensylwania) i Kongres Polonii Amerykańskiej (organizacja założona w Buffalo w stanie Nowy Jork). ZNP to największa i jedna z najstarszych polonijnych organizacji bratniej pomocy w Stanach Zjednoczonych. Kongres Polonii Amerykańskiej, to organizacja powstała w czerwcu 1944 roku z inicjatywy polonijnych działaczy w celu doprowadzenia do wolnej i niepodległej Polski. Kongres Polonii Amerykańskiej powstał 62 lata temu i przetrwał do dzisiaj, kultywując polskość i jednocząc za razem tutejszą Polonię amerykańską w walce o niepodległość Polski. Przekazywanie polskich tradycji oraz heroiczna społeczna praca w środowisku polonijnym zaowocowały tym, że sposób pojmowania polskich ideałów odnosi ciągłe sukcesy między innymi w oficjalnych spisach ludności, a także i w ostatnim „Census 2000 U.S.” Zapewne dlatego też około 10 milionów Amerykanów opowiedziało się za polskim rodowodem. Najliczniejsze stany, w których zamieszkują Amerykanie polskiego pochodzenia to: New York (986,141), Illinois (932,996), Michigan (854,844), Pennsylvania (824,146), New Jersey (576,473), Wisconsin (497,726), California (491,325), Ohio (433,016), Florida (429,691). Polonia to nie tylko Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, ale także mieszkańcy innych kontynentów i krajów takich jak: Argentyna – 360,000, Australia – 200,000, Białoruś – 950,000, Brazylia – 1,600,000, Czechy – 100,000, Francja – 1,050,000, Kanada – 850,000, Kazachstan – 100,000, Litwa – 325,000, Niemcy – 2,000,000, Rosja – 350,000, Szwecja – 100,000, Ukraina – 1,000,000, Wielka Brytania – 220,000, Włochy – 74,000 (to są dane szacunkowe z 2001 roku). Według danych szacunkowych poza terytorium Polski zamieszkuje do 20 milionów Polaków i osób pochodzenia polskiego. W historię naszego narodu na stałe wpisana jest tułaczka dziesiątków milionów rodaków a także walka o niepodległość i tożsamość narodu polskiego. Obecnie mamy już niepodległą Polskę a podstawowy cel walki na obczyźnie został osiągnięty. Dzisiaj owoce zwycięstwa rozsądku i dobra nad złem od 25-ciu lat zapoczątkowane przez polską „Solidarność” zaczynają przynosić trwałe niepodległościowe i moralne korzyści dla Polski w Europie i na Świecie. Wizyta w Stanach Zjednoczonych pierwszego polskiego Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego, odcinającego się od jakichkolwiek układów komunistycznych, uczciwego Polaka i zapowiedź rozliczenia historii zła, ludzi odpowiedzialnych za 60 lat niesprawiedliwości i podłości, to droga do nowych jakościowo stosunków politycznych i gospodarczych ze Stanami Zjednoczonymi. To nowa droga do współpracy i dobrobytu, otwierająca przed Polską nowy rozdział wyznawania tych samych chrześcijańskich wartości dla obu krajów tak dzisiaj ważnych i trwałych we wspólnych dążeniach do propagowania ideałów wolności i walkę o nie na całym świecie. Przyjaźń między naszymi narodami powinna być ciągle pielęgnowana i mieć pierwszeństwo wyboru. Polska powinna stosunki z USA traktować priorytetowo. Nie zapominajmy, że dzięki staraniom i stanowczości Prezydenta Ronalda Reagana odzyskaliśmy niepodległość i dlatego powinniśmy być wdzięczni USA. Żaden z krajów europejskich nie upomniał się o Polskę po wprowadzeniu stanu wojennego. To tylko dzięki USA i papieżowi Janowi Pawłowi II jesteśmy wolni od 17-tu lat. Najwyżsi rangą przedstawiciele rządu USA Prezydent George W. Bush, wiceprezydent Dick Cheney, Sekretarz Stanu dr. Condolezza Rice oraz przedstawiciele władz legislacyjnych spotkali się z Lechem Kaczyńskim w Washington D.C. Swoją obecnością i wypowiedziami potrafili docenić wagę i rangę pierwszej wizyty nowego polskiego prezydenta w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. "Jest wiele do przedyskutowania - podkreślił George W. Bush. - Jesteśmy silnymi sojusznikami, przyjaciółmi wolności, i wierzymy w pokój". "Istotne jest, by móc spotkać się z człowiekiem, który rozumie różnicę między wolnością a jej brakiem" - dodał, nawiązując do opozycyjnej przeszłości Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dla mnie tutaj - obywatela amerykańskiego polskiego pochodzenia - przyjazd Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego był wielkim przełomowym wydarzeniem, wreszcie spotkanie z długo oczekiwaną i właściwą osobą na prezydenckim stanowisku potrafiącą zadbać o polską suwerenność i jej miejsce w świecie. To koniec naszej ciągłej walki na obczyźnie o niepodległość polskiego narodu. Dzisiaj nadszedł czas, kiedy musimy podjąć ważne decyzje związane ze zmianami pokoleniowymi w środowisku polonijnym i konsolidację wspólnych nowych działań. Polonia z okresu emigracji powojennej „niepodległościowa” oraz ta emigrująca z lat osiemdziesiątych „zarobkowa” to jednak dwie bardzo różne grupy ludzi, ale jednak Polaków żyjących w Ameryce. Najnowsza emigracja Polaków z lat osiemdziesiątych to większość młodych wykształconych ludzi, którzy emigrowali za normalnymi warunkami życia, które mogli tutaj otrzymać i perspektywę na lepsze jutro dla siebie i swoich rodzin. Tutaj w tym kraju prostowano nam kręgosłupy i sprowadzano na ziemię; nasze aspiracje, wyuczone zawody, posiadane wiadomości oraz naszą życiową zaradność wobec wyzwań w nowym miejscu zamieszkania. Jednak nasze wielkie ambicje dorównania do standardów najbogatszego kraju i chęć dążenia do stabilizacji bytowej na obczyźnie spełniły się. Wybór takiej postawy dla wielu naszych rodaków okazał się właściwy i przyniósł sukces w realizacji zamierzonych celów. Bardzo dużo wysiłku emocjonalnego i energii kosztowało przystosowanie się do nowych warunków i nadrobienie zaległości w wielkim świecie. Postawy takie były często przedmiotem krytyki ze strony patriotycznej emigracji niepodległościowej. Emigranci z lat 80-tych bardziej zamknięci w sobie i w dążeniach do zapewnienia sobie właściwego miejsca w amerykańskim społeczeństwie nie przejawiali społecznej i politycznej aktywności a także nie angażowali się w działalność środowisk polonijnych. Natomiast emigracja powojenna „niepodległościowa” prowadzi normalną tradycyjną od lat działalność polonijną z hucznie obchodzonymi rocznicami i okolicznościowymi akademiami a także licznymi spotkaniami ze swoimi członkami w klubach i związkach polonijnych. W dalszym ciągu żyją w swoim własnym wyimaginowanym świecie i wspomnieniami z okresu wojny. Trzeba o tym wszystkim pamiętać, bo to jest nasza historia, ale życie płynie dalej i trzeba żyć chwilą obecną. Trzeba też pomyśleć, co byłoby lepsze dla Polaków żyjących w kraju, a nie dla nas i naszych wspomnień. Starzenie się grupy najbardziej aktywnych działaczy polonijnych, którzy przez całe swoje życie ofiarnie pracowali dla społeczności polskiej na obczyźnie, zamyka pewien rozdział historii, uwieńczony zwycięstwem walki niepodległościowej. Czas leci szybko a potrzeby i nowe wyzwania ciągle stają przed nami. Wyzwania te wymagają nowej jakości naszego zaangażowania się w życie polityczne i społeczne z korzyścią dla nas samych a także naszych rodaków w Polsce. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to kraj emigrantów, którzy są dumni ze swojego kraju pochodzenia i swoją przynależność podkreślają przy każdej nadążającej się okazji. W USA wielu polskich emigrantów przez całe życie odczuwa potrzebę szerszego przynależenia do swojej ojczyzny, skąd się wywodzi. Z czasem na obczyźnie dorasta się też do prawdziwego patriotyzmu i chyba najbardziej ten patriotyzm przejawia się u ludzi, którzy mieszkają z dala od swojego kraju urodzenia. I może, dlatego poza granicami naszego kraju jesteśmy bardziej Polakami niż rodacy w Polsce. Nasz patriotyzm nie może jednak kojarzyć się nam tylko z uczuciem, lecz przejawiać się powinien i w czynach. Jest nas Amerykanów polskiego pochodzenia w USA ok. 10 milionów (przypomnę o liczebności innych emigrantów w USA: Niemcy - 48 milionów, Irlandczyc - 34, Anglicy - 28, Włosi – 17, Francuzi - 10 milionów (źródło: „2004 American Community Survey”). Jak z tej 10-milionowej ilości naszych rodaków zrobić nową jakość i zapewnić nam samym korzyści płynące z przynależności do polskiej grupy etnicznej? Wzrost znaczenia i siła Polonii powinna przejawiać się w naszym czynnym udziale w życiu politycznym USA. Teraźniejszość i ostatnie lata uwidoczniły naszą polityczną niemoc i bezsilność w amerykańskiej polityce lokalnej i na szczeblu rządowym, m.in. w wyniku niefortunnych, daleko odbiegających od przyzwoitości politycznej, wypowiedzi Edwarda Moskala byłego Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej. Polonia amerykańska popadła w daleko idącą izolację polityczną na szczeblu lokalnym i rządowym. W okresie rządów Edwarda Moskala nastąpił totalny zanik aktywności politycznej naszej grupy etnicznej, która była politycznie bojkotowana i znajdowała się w niełasce wśród znaczących polityków oraz przedstawicieli władz lokalnych i rządu Stanów Zjednoczonych. Wiele osób zadawało sobie pytanie, czym tak naprawdę jest Kongres Polonii Amerykańskiej. Trudno było znaleźć właściwą odpowiedź. Polonusi nie bardzo są w stanie rozróżniać Kongres Polonii Amerykańskiej od towarzystwa ubezpieczeniowego pod nazwą Związek Narodowy Polski. Towarzystwo ubezpieczeniowe sponsoruje Kongres Polonii Amerykańskiej a prezes KPA zostaje automatycznie prezesem towarzystwa ubezpieczeniowego ZNP (Chyba jest odwrotnie: tylko prezes ZNP może być prezesem KPA – red.). Takie zawiłości wynikają z możliwości finansowych Kongresu Polonii Amerykańskiej, który samodzielnie, bez dotacji innej organizacji nie jest w stanie się utrzymać. Polityczny klimat obecnie sprzyja budowaniu trwałych i wzajemnie korzystnych relacji między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Dzisiaj po raz pierwszy nie musimy się tłumaczyć i wstydzić za życiorys, merytoryczne przygotowanie i odpowiedzialność za czyny Prezydenta RP. Zmiana na stanowisku prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej pomoże nam odbudować polityczną siłę i włączyć się do normalnego życia politycznego w USA. Największym wyzwaniem obecnej chwili dla działalności Kongresu Polonii Amerykańskiej jest odbudowa dobrego imienia naszej diaspory w USA, stłumienie do końca naszych uprzedzeń etnicznych i zaprzestanie walki między sobą. Młodzi wykształceni ludzie nie mogą być też dla polonijnych działaczy zagrożeniem. Powinniśmy zorganizować ogólnokrajową akcję namawiania i uczestnictwa w głosowaniu wśród wyborców polskiego pochodzenia podczas tegorocznych wyborów. Kongres Polonii Amerykańskiej powinien jako organizacja o statusie „politycznej” a nie „tylko charytatywnej”, rozpocząć legalną działalność polityczną i lobbingową na rzecz naszej diaspory w Stanach Zjednoczonych. Silna Polonia w USA to silna organizacja polityczna z tradycjami i charakterem. Oddziaływująca na wynik wyborów poszczególnych polityków i tylko wtedy z Polonią zaczną się liczyć politycy i rządzący, bo ich los zależeć będzie od głosujących wyborców polskiego pochodzenia, a nie od ilości zorganizowanych akademii i akcji charytatywnych. Przedstawiciele Polonii wysuwają wiele roszczeń i pretensji, jeśli idzie o współpracę z Polską, a w zamian niewiele czynią dla rodaków w kraju. Mając ogromne możliwości na polu politycznym i możliwość dostatniego życia w Stanach Zjednoczonych powinni pomóc solidarnie swoim rodakom w Polsce a przede wszystkim ułatwić sobie życie tutaj poprzez polityczną aktywność. Czy to będzie stanowić aż taki wielki wysiłek? Przyzwyczajenia do łatwizny i ciągłe żądania w myśl zasady, „bo nam się to należy, bośmy skrzywdzeni przez los”, bez wysiłku z naszej strony nie przyniosą żadnych osiągnąć. A „biadolenie” to nasza narodowa zmora. Z doświadczenia tutaj wiemy, że nie ma nic za darmo i bez naszego wkładu pracy, a także nikt nam za darmo niczego nie zrobi; przeważnie kończy się to tylko na deklaracjach pomocy i wielu obietnicach. Poruszę teraz newralgiczny temat zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków wjeżdżających do USA. Nie sądzę żeby na zniesieniu obowiązku wizowego zależało najbardziej polskiemu rządowi i rząd musiał się upominać o ten przywilej w Stanach Zjednoczonych. Zniesienie obowiązku wizowego, dla Polaków, to najważniejsza do załatwienia sprawa na dzisiaj dla Polonii i polonijnych biznesów w Stanach Zjednoczonych. Jeśli Polonia nie będzie zasilana przez nowych imigrantów z Polski to w krótkim czasie zaczną cierpieć na tym polonijne biznesy i skończą swoją egzystencję. Rząd amerykański dobrze wie, że wizy muszą mieć mieszkańcy tych krajów, z których do USA wielu ludzi jeździ do pracy na czarno. Dzisiejsza Ameryka to nie jest Ameryka lat 80-tych, dzisiaj kraj ten potrzebuje ludzi wykształconych w odpowiednich zawodach i zawodową praktyką. Większość prac dla pracowników nie wykwalifikowanych tak jak w Europie powędrowało do Chin. Gospodarka amerykańska przestawia się na bardzo zaawansowane technologie, inwestycje w najnowocześniejszy na świecie przemysł zbrojeniowy, usługi medyczne i przemysł farmaceutyczny a także w zawrotnym tempie rozwija dziedzinę „biotechnology”. Wstrzymanie napływu niewykwalifikowanej siły roboczej do USA to zaoszczędzenie na tułaczce, cierpieniu rodzin i poniewierce dla ludzi, przyjeżdżających za chlebem. Różnice w zarobkach nie są tak duże - porównując Europę, a utrzymanie i codzienne wydatki - coraz większe. Zarobkowanie dzisiaj jest coraz mniej korzystne dla „wakacjuszy” a to także rodzi wiele rozczarowań i patologie. Natomiast pozytywne załatwienie zniesienia choćby częściowego obowiązku wizowego dla studentów i wyłączenia pewnych grup zawodowych z obowiązku wizowego oraz pełna współpraca z uczelniami w USA jest sprawą do załatwienia w bardzo krótkim czasie. Sprzyjają temu dobre stosunki dwustronne i sojusznicze zobowiązania, co ogranicza wetowanie pewnych sprzyjających dla nas ustaw i rozporządzeń. Polonia dzisiaj jeszcze nic nie znaczy w polityce amerykańskiej, więc i nie ma możliwości oddziaływania na polityków. W związku z tym nie ma kto godnie reprezentować polskich i Polonijnych interesów. Sprawę „wiz” pomoże sfinalizować profesjonalna lobbingowa organizacja, która przygotuje stosowne dokumenty prawne i odpowiednie umotywowanie tematu, w naszym przypadku „pominięcie obowiązku wizowego”. Organizacje lobbingowe w kongresie czy też senacie to legalna droga w Ameryce do dochodzenia swoich praw i przekonania kongresmanów i senatorów, co do naszych racji i potrzeb. W imieniu wpływowych organizacji lobbingowych większość krajów załatwia swoje interesy w Kongresie i Senacie USA. Jest np. bezproduktywne zatrudnianie wielu pracowników konsulatów (stanowiących przechowywalnie nieudaczników i zasłużonych kolesiów); przyniosłoby większe korzyści dla Polski utrzymanie za te pieniądze dobrego profesjonalnego lobbingu w Washington D.C. Konsulaty można zamienić na sprawnie działające profesjonalne biura podróży połączone z usługami LOT-u i promocją Polski za granicą a także w końcu sprawnie działające placówki dla ludzi i przynoszące dochody. Korpus dyplomatyczny w wielu przypadkach nawet nie może sam prowadzić pewnych spraw na terenie obcego kraju, albo mu tego i nie wypada czynić, dlatego też w tym kraju wynajmuje się profesjonalne kancelarie adwokackie, które lobbują w naszym imieniu. Utrzymanie profesjonalnego lobbingu w Washington D.C. powinno być w interesie Polski i tutejszych polonijnych biznesów. W końcu może przestalibyśmy narzekać na lekceważenie nas w USA i ciągłe żebranie o wszystko, a wiele spraw (niemożliwych do załatwienia) można załatwić w zaciszu gabinetów i dobrze przemyślanych korzystnych decyzji politycznych. Trzeba jednak znać mechanizmy decydujące o wpływach politycznych i gospodarczych w Stanach Zjednoczonych. W tym roku w Illinois będziemy brać udział w głosowaniu wybierając kandydatów na stanowisko gubernatora, skarbnika stanu, generalnego prokuratora, sekretarza stanu, przedstawicieli do kongresu i polityków reprezentantów Cook Country. Pierwsze głosowanie tzw. prawybory odbędą się w marcu 21-go, br., chociaż w tym roku po zmianie wyborczego regulaminu można wcześniej oddać swój głos na wybranych kandydatów.b> Czy Polonia ma przygotowaną swoją strategię na obecne wybory, myślę, że nie, bo nic w tym temacie nie słychać? Czy możemy mieć wpływ na wybór kandydatów? Na przykład na wybór gubernatora stanu. Amerykanów polskiego pochodzenia mieszka w Illinois 932,996-ciu, stan liczy ponad 12,419,293 (dane z 2000-go roku) mieszkańców. Zarejestrowanych do głosowania jest ponad 7,150,468 (dane z 2000-go roku) wyborców. W 2002 roku podczas głównej wyborczej elekcji na zwycięskiego gubernatora oddało swój głos 1,847,040 mieszkańców stanu, co stanowiło 52% oddanych głosów. Przegrany kandydat na gubernatora otrzymał 1,594,960 45% oddanych głosów, a inny 96,883 co stanowiło pozostałe 3% wyborczych głosów. W wyborach średnio udział bierze od 3-ech do 5-ciu milionów uprawnionych do głosowania. Mając do dyspozycji np. ok. 600,000-cy wyborców Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy będą solidarnie głosować na jednego kandydata, możemy decydować, który przez nas wyłoniony kandydat zostanie Gubernatorem Stanu Illinois. W większości ostatnich kompanii wyborczych różnica pomiędzy wygranym a przegranym na stanowisko gubernatora nie przekracza nawet 300,000-cy głosów, w tym roku będzie tak samo. Czy Polonia potrafi wykorzystać taką okazję do decydowania o wyborczym losie kandydatów i zaistnieniu na politycznej scenie? Udział Amerykanów polskiego pochodzenia w głosowaniu jest znikomy od 5-ciu do 10-ciu procent i dlatego też w polityce nikt się z nami nie liczy po wyborach i taka sytuacja staje się regulą. Polonia pod względem niewielkiej liczebności oddanych głosów nie ma decydującego wpływu na wybór kandydatów. Natomiast my żyjemy w przeświadczeniu, że polityka to nie dla nas, albo też, że nie mamy na nią wpływu. Taki tok rozumowania jest błędny i pozostawiający naszą grupę etniczną w niełasce u polityków i rządzących. Za taki stan rzeczy my sami ponosimy konsekwencje naszego politycznego nieudacznictwa i niewiedzy. Polacy mieszkający w USA muszą uzmysłowić sobie to, jakie korzyści daje zbudowanie politycznej siły naszej diaspory przez udział w głosowaniach dla nas samych i Polski. Stosunek polityków zasadniczo zmieni się do naszej etnicznej grupy i zaczną zabiegać o nasze względy, poprzez pozytywne załatwianie naszych żądań i próśb. Umożliwi to udział naszym biznesom w kontraktach lokalnych i rządowych na pracę. Wybrani przez nas politycy muszą wykazać, że troszczą się o swoich wyborców. Zapewni to także więcej stanowisk pracy w lokalnych i rządowych instytucjach dla naszej grupy etnicznej, a także dla naszych dzieci; nie tylko studenckie praktyki np. u polityków i udział w specjalnych programach rządowych finansujących studia. W lokalnych urzędach pracowników polskojęzycznych będzie o wiele więcej, a inni urzędnicy nie będą patrzeć na nas z pogardą a z szacunkiem. Większość naszych spraw będzie załatwiana pozytywnie, bo przełożeni już zadbają o to by nas nie urazić, bo to my będziemy decydować o ich losie i karierze. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to kraj sukcesu dla każdego i każdej grupy etnicznej i trzeba tylko umieć ten sukces osiągnąć, przede wszystkim poprzez ludzką solidarność i narodową mądrość. Myślę, że Polonia zjednoczona wobec nowych celów, dzisiejszych wyzwań i swoją liczebność, skazana jest na sukces w polityce amerykańskiej i trwałym swoim uczestnictwie w polityce Stanów Zjednoczonych. Pamiętajmy, że na ziemi Lincolna, uczciwość zawsze uznawana była za najważniejszą cnotę serca, bez której nie sposób pomagać innym. I może, dlatego na tej ziemi i w tym roku najlepiej byłoby zacząć budować naszej diaspory polityczną siłę. Dużo jeszcze pozostaje do nauczenia się i zrobienia po obu stronach oceanu. Wizyta Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego otwiera początek nowego rozdziału w stosunkach polsko-amerykańskich, a także autoryzuje rolę Polski na arenie międzynarodowej w Europie i świecie. Wreszcie możemy zostać częścią amerykańskiego systemu obronnego, a to pozwoli czuć się nam bezpiecznie. Polski nie stać na zbyt dużą armię, ani na jej nowoczesne wyposażenie, więc jak ktoś nam proponuje najnowocześniejszy system obrony - to powinniśmy być wdzięczni, że cieszymy się zaufaniem. W Niemczech bazy amerykańskie pozostają do dzisiejszego dnia i Niemcy za wszelką cenę walczą o ich miejsce w ich kraju. Stacjonowanie wojskowych baz amerykańskich na terenie Niemiec zapewnia tysiące miejsc pracy dla Niemców i ok. $10-ęć miliardów zysków rocznie. Należy zrozumieć to, że każdy ewentualny atak na nas będzie atakiem na system obronny USA i ich strefę wpływu. Globalny skuteczny system obrony przed użyciem broni atomowej a w zasadzie przeciwko jakiejkolwiek broni przenoszonej w ten sposób jest potrzebny na świecie. Pozwoli to na inne spojrzenie w tym temacie, ponieważ właśnie stosowanie broni atomowej będzie nieskuteczne zarówno jako sam akt użycia głowicy bojowej jak i ewentualne straszenie jej użyciem, czego ostatnio doświadczamy. Przed bronią atomową w rękach nieodpowiedzialnych ludzi ma chronić świat amerykańska tarcza antyrakietowa. Oczywiście nie rozwiąże to kwestii przenoszenia broni niekonwencjonalnej w sposób inny niż rakiety, (np. brudne bomby), ale zawsze jest to jakieś zwiększenie bezpieczeństwa i umocnienie pozycji naszego kraju w Europie i na Świecie. Ze strony krajów cywilizowanych nie musimy się obawiać zagrożeń, ale zostaje jeszcze garstka państw, które pozostają nieobliczalne w swoich działaniach, bowiem ich przywódcy i społeczeństwo jeszcze nie dorośli do cywilizowanego świata. Setki lat niewoli Polski powinny być dla nas nauczką jak łatwo można stracić suwerenność, będąc słabym militarnie krajem i bez politycznej wyobraźni. W prasie pojawiają się informacje i spekulacje na temat budowy polskiego „Pentagonu”. W resorcie obrony narodowej prowadzi się prace nad usprawnieniem funkcjonowania sił zbrojnych. Budowa nowego obiektu MON postrzegana jest jako projekt skupienia w jednym miejscu porozrzucanych w różnych miejscach stolicy instytucji wojskowych. Inicjatywa za wszech miar trafna i może stać się bardzo korzystną finansowo inwestycją dla Polski. Zbudowanie nowoczesnego centrum dowodzenia MON na obrzeżach Warszawy z udziałem państw NATO i przy pomocy doświadczeń amerykańskich, może stanowić najnowocześniejszą placówkę militarną szkoleniowo-zadaniową w Europie. Polska może stać się przykładem kraju, który poprzez budowę nowoczesnego ośrodka szkoleniowego i dowodzenia może konsolidować wspólne działania krajów należących do NATO, a także nowych krajów nowej Europy. Organizowanie szkoleń w ramach wspólnych NATO-kich działań i seminaria przyniosą dla wojska prestiż i niewymierne korzyści, a także mieszkańcom Warszawy zyski z obsługi przyjeżdżających ciągle gości. W każdym resorcie wiele przemyślanych i trafnych inwestycji nie musi przynosić ciągle tylko wydatków, ale każda mądra inwestycja może na siebie zarobić. Nasza wojskowa współpraca z innymi w okresie pokoju, to już gwarancja bezpieczeństwa i międzyludzka solidarność. W Polsce przemilcza się doniosłość ostatnich zagranicznych wizyt nowego prezydenta i ich pozytywnych skutków dla Polski. Taki sam ton płynący z Polski udziela się tutejszym znawcom „sprawy” i staje się to zaraźliwe. Tak jak zaraźliwy jest i na czasie modny w Europie anty-amerykanizm. Takie oceny są szkodliwe i nieobiektywne dla Polski. Prezydent RP prof. Lech Kaczyński ma legalny mandat, aby nas reprezentować i robi to bardzo dobrze, powinniśmy uszanować wybór większości przez zachowanie godności nawet dla samego siebie. Dzisiaj w Polsce wolność uważana jest za samowolę i z tym też kojarzy się demokrację. Demokratycznie wybrany rząd jest wyśmiewany i krytykowany na każdym kroku, ktoś za wszelką cenę dąży do skłócenia Polaków. Z dnia na dzień nasilają się ataki na rząd i PiS. Tworzy się samozwańców zastępczy rząd nawiedzonych przegranych, którzy nie dorośli jeszcze do polityki, nie mogąc się pogodzić z wyborczą przegraną. Dzisiaj lewica strasznie ubolewa, nad tym, że w Polsce panuje bieda i bezrobocie, teraz już ma gotowe rozwiązania tak jak inni opozycjoniści, a dlaczego wcześniej nie potrafili tak ofiarnie i solidarnie pomóc i zaradzić biedzie. Wszyscy z opozycji mają doskonałe pomysły na rządzenie i lubią o tym dyskutować w nieskończoność. Natomiast gdyby znaleźli się na miejscu owych ministrów, to niewiele by zrealizowali ze swoich zamierzeń. Spotkałby ich ogromny opór ze strony rzesz urzędniczych oraz określonych układów politycznych, przez które sami nie byliby w stanie przebrnąć. Dlatego też potrzebny jest pewien okres czasu na zatwierdzenie określonych ustaw i czas na ocenę działań nowego rządu. Wielki mafijny komunistyczny mechanizm, broni się rękami i nogami przed wprowadzeniem normalnych zasad, broni zła. Polska to kraj gdzie rządzą układziki a prawo jest, ale nieskuteczne. Komu to prawo służyło i służy? Największym przestępcom politycznym i gospodarczym. Nadzieja na demokrację i normalność w skorumpowanym kraju jest dławiona, szydzi się z przyzwoitości, a nagradza cynizm i pogardę dla prostego człowieka. Prawnicze często komunistyczne autorytety, alarmują o braku demokracji i bronią ustawionego przez nich prawa i porządku. Elity prawnicze to nic innego jak komunistyczna prawnicza mafia, gdzie rządzą według obowiązującego prawa wszelkie wpływy i układy między kolesiami z branży. Obecnie to środowisko najbardziej oponuje przeciw pełnej lustracji, zasłaniając się często Sądem Lustracyjnym, który ma wydawać obiektywne wyroki. Ten sam Sąd Lustracyjny spowalnia do maksimum jakąkolwiek lustrację, tak by jak najmniej ujawniać haniebnej prawdy. W Polsce potrzebna jest dekomunizacja, przeprowadzenie jej da moralny impuls dla uczciwych ludzi, a zło zostanie właściwie ocenione i nie pozostanie bezkarne. Stanowić to będzie dowód, że demokratyczna, niekomunistyczna Polska odcina się od komunistycznego dziedzictwa i rosyjskich wpływów. Niestety potrzebne są zdecydowane działania i przegłosowanie przez posłów w Sejmie najważniejszych ustaw zmieniających radykalnie ustrój państwa i panujący nieporządek. Obserwatorzy zagraniczni oceniają nas źle przez te nasze wewnętrzne zwalczanie się i nieobiektywne przedstawianie naszej rzeczywistości przez nas samych. Jak nisko jeszcze, jako społeczeństwo, musimy upaść, żeby zrozumieć, że szkodzimy tylko sami sobie? Gregory Akko – Chairman New Europe Coalition Political Action Committee, USA, 13 marca 2006 r. Na zdjęciu: Prezydent USA George W. Bush (P) i prezydent RP Lech Kaczyński (L) podczas spotkania w Białym Domu w Waszyngtonie. (PAP/Fot. Jacek Turczyk)
|